Prowadzący: A potem… no kiedy, jakoś tam, Pani się zapoznała, mówi Pani, zapoznała męża – i gdzie Państwo zamieszkali już jako małżeństwo?

Elżbieta Magner: Jako małżeństwo mieszkaliśmy przez rok z rodzicami, przez jakiś czas. Potem zaproponowałam w dzielnicy, że zaprojektuję wystrój ulicy Targowej na 22 lipca, a w zamian za to dostałam pracownię na Ząbkowskiej.

P: Kapitalny deal!

E.M.: A jak dostałam pracownię na Ząbkowskiej, na stryszku, to tam widocznie komuś tam mieszkanie zwolnili, tego, to… ponieważ już na Ząbkowskiej to nie byłam u siebie, to pamiętam, że byłam obserwowana przez tych lokalnych tam – mężczyzn, powiedzmy sobie, kilkunastolatków, dwudziestolatków, którzy… musieli mnie jakby określić, kto ja tu jestem. Czy ja jestem obca, czy ja jestem niebezpieczna. Ponieważ to była przy Ząbkowskiej brama vis a vis bazaru Różyckiego. I tam w bramie i na podwórku odbywały się – zresztą w wielu podwórkach, na Brzeskiej, te – odbywał się handel alkoholem. W nocy, wieczorem. Były tak zwane mety albo meliny, jak to się mówi. I właśnie na tej Ząbkowskiej, gdzie ja dostałam tą, dostałam pracownię, na dole była taka meta, melina. Oni sprzedawali wódkę. Oczywiście tam brama była, tam dzwonili, otwierali, ale żeby nie dać się przez milicję jakby zlokalizować, kto za to odpowiada, alkohol był przetrzymywany na podwórku, w takim zagłębieniu budynku, w skrzyni takiej. I ta skrzynia to był bar, z którego ten alkohol wydawany był klientom. No i problem polegał na tym, że jak ja dostałam tą pracownię na górze, moje okna wychodziły na to, to było… problem. Kto ja jestem? Co ja tu robię? I w pewnym momencie nawet na drzwiach pojawiła się kartka z ostrzeżeniem, żebym była ostrożna i nie zrobiła jakiegoś głupstwa. Potem… zresztą… przestali się mnie bać, bo… jak byłam, któregoś dnia, wychodziłam z Akademii, to, zobaczyłam, przed bramą Akademii stali w tych czarnych skórach ci panowie, z tego, czterech facetów. Ja wychodziłam już wtedy z swoim chłopakiem, wychodziłam z Akademii. Oni się odwrócili, uśmiechnęli się do mnie, zobaczyli, że jestem studentką Akademii i już potem miałam spokój.