This is additional content area. Learn more
Elżbieta Magner: Jeśli chodzi o bieganie po podwórkach to tylko było wtedy, kiedy były jasełka, jak były te święta. Przebieraliśmy się w te te te jakieś takie i się z podwórka, po podwórkach biegało z jednego domu do drugiego, oczywiście z tymi różnymi gwiazdami, jakimiś przebierańcami. Wiem, że zawsze mama mnie wymalowywała, byłam cała wyszminkowana, przebrana.
Prowadzący: A z jakich postaci składała się taka grupa?
E.M.: No zawsze był Herod, był jakiś tam…
P: Jakiś anioł, diabeł….
E.M.: Anioł, diabeł, tak , tak, takie, takie klasyczne. Zawsze się jakieś prześcieradła na siebie zakładało.
P: I jak najdalej jakby migrowaliście?
E.M.: No więc prawdę mówiąc, przechodziliśmy przez całą Brzeską, w takim, takim, w przebierańcach.
P: A wy byliście jedyną grupą na Brzeskiej?
E.M.: Nie, chyba było więcej. Z tym, że czasami chodziło się od mieszkania do mieszkania, oczywiście tam ktoś dał jakiś tam, tam się zbierało i w ogóle się śpiewało, i wiem, że te wędrówki były dość długie, że to nie ograniczyło się do jednego podwórka, tylko to była wędrówka po całej ulicy. I wtedy widać było, w tych jakichś tam ubraniach, z tymi takimi jakimiś takimi….
P: Gwiazdą….
E.M.: Tak, te te te… To była, to była taka duża impreza, duża impreza, trwało to długo, długo się chodziło i jakoś pamiętam, że nie było takiego skrępowania, że nie wypada, że nie wypada, szło się do wszystkich, w drzwi się pukało, kto otworzył, to otworzył, kto nie otworzył to nie.
P: Aha, a choinka w domu to była duża choinka, mała?
E.M.: Duża choinka, była duża choinka, na której zawieszone były wspaniałe rzeczy, czyli te cukierki, które się zjadało, te pierniczki, ciasteczka. Choinka nie była taka plastikowa, jak to teraz jest , tylko najlepiej było jak stałą choinka w pokoju, duża, przy choince stała tam jakaś kanapka czy jakiś tam takie coś i najlepiej byłam zadowolona, gdy mogłam spać pod tą choinką i jak się budziłam to ściągałam jakiegoś cukierka, tam sobie powiedzmy tak, pojadałam. No i były oczywiście, poza tym, ze byłą ta choinka, to było no, kolędy śpiewało się kolędy, także siedzieliśmy przy stole. Ale jeszcze fajniejszy okres przed Bożym Narodzeniem, to było jak się rozstawiało stół duży, leżało dużo papierków, słomek, koralików i się robiło łańcuchy na choinkę. Ja oczywiście ten okres przedświąteczny był o tyle fantastyczny, że był ten cały proces przygotowywania tego świątecznego. Oczywiście wcześniej było szorowanie parkietów, bo to trzeba było wszystko wyczyścić, mycie tych podłóg, wymiana tych firanek, mycie okien to wszystko normalka, ale potem było zasiadanie przy stole i robienie z bibułek różnych gwiazdek, zabawek, wszystko było ręcznie oczywiście tam robione. No i …. a, bardzo piękny był bazar Różyckiego przed świętami, dlatego że na bazarze Różyckiego chodzili faceci z tymi kijami wielkimi i na tych kijach wisiały te łańcuchy, te dekoracje które już można było kupić powiedzmy.
P: Kupić, aha. A świeciła się choinka, były na niej jakieś lampki?
E.M.: Świeczki.
P: Świeczki były.
E.M.: Zawsze było ryzyko, żeby się, trzeba było pamiętać, żeby te wszystkie nici anielskie czy tam jakieś, jak to się mówiło, były..
P: No właśnie, były oddalone, prawda, czyli to no cała taka logistyka ubierania była bardzo skomplikowana.
E.M.: No to było święto! Ubieranie choinki to było przeżycie, wielka uroczystość, rodzice w tym uczestniczyli.
P: Czyli wspólnie wszyscy razem ubieraliście choinkę.
E.M.: Tak, wszyscy ubieraliśmy choinkę. Potem jak było, jak się zapaliło świeczki, oczywiście światła nie było, gasiło się światło, paliło się świeczki to był taki sympatyczny nastrój. Jak radio grało, no to oczywiście płynęły oczywiście kolędy, śpiewało się. To był bardzo taki sympatyczny, rodzinny klimat. A jeszcze było tak, że z prezentami pod choinkę to się latało do sąsiadki na przykład zaprzyjaźnionej, tam się zanosiło jakieś prezenty, tam się też odbierało jakieś prezenty.
P: Mówi pani o tej przyjaciółce pewno.
E.M.: O tej przyjaciółce, tak, tak.
