This is additional content area. Learn more
UWAGA: Ten epizod możesz także znaleźć na naszym kanale na YT
Andrzej Marciniak: A mój tata – bohater z Jugosławii, który uciekł z Dachau, z obozu dla politycznych, też AK-owiec – był profosem w oddziałach niejakiego Jozefa Bros Tito. I jak wrócił tu, to, no niestety, była taka sytuacja jaka była, Polacy wiedzieli o tym doskonale, że jak wychylą się przeciwko obecnej wówczas władzy panującej… Mafia! No, ja to nazywam „mafia”. Mafia rządziła i mafia po prostu skaperowała mojego ojca, bo dowiedziała się, że człowiek jest, no, już żonaty, ma dziecko, i tak dalej, i go zatrudnili u siebie w resorcie, czyli w kryminale. No ale mój ojciec nigdy nie należał do Partii i zawsze był przeciwny. W domu nie poruszał tego rodzaju rzeczy, co tam się dzieje w miejscu pracy, i tak dalej. Przykro mu było, że pracował w takim tym, ale, no, nie miał innego wyjścia. Dowiedzieli się, że był profosem w armii tej Jozefa Bros Tito, no to mu zaproponowali pracę w resorcie, czyli w więziennictwie. No i pracował.
Prowadzący: Kim tam był?
A.M.: Był… mój ojciec resocjalizował – ogólnie można powiedzieć, po szczeblach tam, tej… tej kariery – resocjalizował przestępców. Niejednokrotnie bandziorów z górnej półki! No ale to był mój ojciec, on mi dał życie, on mnie wychował na porządnego człowieka, pomimo tego że obracałem się w takim towarzystwie, że niejednemu skóra by ścierpła na plecach, na czole i na pośladkach, jakby zobaczył tych moich kolegów. Natomiast nie w tym rzecz. Ojciec mój był na tyle kozakiem… troje nas było, jechaliśmy… wracaliśmy tutaj z Targówka od jego mamy, Pauliny – niech jej ziemia lekką będzie, bo naprawdę była przesympatyczną i przeuroczą moją kochaną babcią, i druga, Bronia, tak samo. I proszę sobie wyobrazić, ludzie, którzy widzieli mojego ojca w więzieniu, osadzeni, więźniowie, widzieli w nim w porządku gościa! Dlaczego, dlatego że, jak widział ojciec krzywdę – że jeden drugiemu robi krzywdę i tak dalej – to on po prostu reagował! Nie pozwalał na to. No i w pewnym momencie wsiadła grupa w ilości dwóch, czy trzech, no i poznali mojego ojca, no bo wiadomo, że jak siedział, no to znał. No i zaczęli ubliżać. Zaczęli ubliżać, mój ojciec: „spokojnie, spokojnie”… zaczęli bić! Mama dostała w twarz z otwartej dłoni, siostrę wykopał zbój na zewnątrz, brat po prostu gdzieś się zwinął w kłębuszek, o 2 lata ode mnie starszy. Ja w wieku… wtedy miałem, nie wiem, z 9 lat. Jak zobaczyłem, że kopie mojego ojca, to nie wiedziałem, jak zareagować, rzuciłem się na plecy mu, no to mnie zrzucił jak psa… ugryzłem go w nogę! I tak się mu wbiłem zębami, że on mnie kopał jak piłkie, a ja się nie dałem! Broniłem tego człowieka, który był klawiszem! Ale to był mój ojciec, to była moja rodzina! Gotów byłbym zrobić wszystko, żeby ich obronić i tak się stało. W porę przyjechał jakiś tam patrol milicji wówczas, no i zrobili porządek po prostu. Ci, co uciekli, to uciekli, a reszta została za mordy zawinięta, tak?
P: Miejsce akcji jeszcze potrzebuję, gdzie to się działo?
A.M.: No to tu się działo, na Pradze.
P: Ale w czym?
A.M.: W tramwaju numer 4. To było jak ja miałem 9 tak… no, 9-10, 60-ty-któryś rok, no! 3-ci, 4-ty, nie wiem. Jak zwał, nie?
