Pan Zbigniew Djaczko: Jeszcze z takich ciekawostek to na tej Brukowej 30 m. 66 (jeszcze chyba setny raz powtórzyłem adres) była taka sytuacja, że to mieszkanie było na parterze. I jak się – to była pierwsza klatka- bo często i Żydzi i konspiratorzy, Armia Krajowa wpadali do tego mieszkania, bo okno z kuchni tego mieszkania wychodziło na rumowisko- to była chyba Brukowa 32, które było zbombardowane w 39 r. I w ten sposób jak Niemcy gonili- niektórzy znali ten sposób ucieczki- to wpadali do tego mieszkania, zresztą to okno zawsze było otwarte jak było ciepło, do mieszkania i przez to okno i w te gruzowisko i na Targową uciekali. No i Niemcy tam wpadali, straszyli że rozstrzelają tam ciotkę czy wujka którzy byli, ale oni twierdzili, że są niewinni- oni wpadają, wypadają. I Niemcy kazali to okno zakratować. W tym budynku gdzie mieszkałem do 40 r. mieszkało mnóstwo Żydów, którzy byli potem do getta przesiedleni i oni często tam uciekali, i tutaj- bo niesamowity głód był jak Pani się domyśla- wychudzeni na te podwórko na Brukową 30 przychodzili, ale często ich Niemcy albo Volksdojcze gonili.(…). To była jedna droga ucieczki. A druga ucieczka to była tam na końcu, teraz to jest chwilowo chyba tam zamknięty ten budynek, Brukowa 30 (mówię Brukowa a to Stefana Okrzei 30) to był taki budynek studnia. Było niewielkie podwórko z takim kwietnikiem, a wokół były te – przy końcu tych zabudowań były sanitariaty; teraz to się mówi sanitariaty ale były – ubikacje oczywiście niechlujne, brudne itd., i duży śmietnik. I też konspiratorzy znali też to przejście, wpadali na te podwórko i poprzez ten śmietnik,który był tak do wysokości 1 piętra wdrapywali się i uciekali też na drugą stronę. To dwa takie punkty co pamiętam.