This is additional content area. Learn more
UWAGA! Ten epizod możesz również znaleźć na naszym kanale na YT
Jan Rybak: Pamiętam proszę pani, no dźwięk orkiestr podwórkowych. Nie było dnia żeby na tym podwórku na Inżynierskiej nie było grajków, tak się to nazywało, wie pani. Nie było orkiestr, grajkowie przychodzili no i zawijało się 20 groszy, 10 groszy, ile kto mógł, w papierek żeby mu z dalej łatwo się rzucało. To mama rzucała, to wtedy powtarzali melodie, jak było dobrze, jak było sucho to bisu nie było. W ogóle podwórko dawniej to żyło. Dzisiaj podwórko jest martwe. Przychodził, proszę pani facet, który: Ostrze noże, nożyczki! Miał takie koło zamachowe na tym warsztacie, z kamienia, iskry z tego leciały, proszę pani, ostrzył noże. Jak on odszedł przychodził facet: Garnki lutuję! Garnki lutuję! Kto miał do zalutowania garnek to on na miejscu lutował. Później przychodził jakiś Żyd z workiem: Kości kupuję! Szmaty kupuję!, proszę pani. Później przychodzili artyści cyrkowi, rozkładali, proszę pani dywanik, no i różne figury akrobatyczne pokazywali, znikające pieniądze, coś tam proszę pani. Kłaniali się, dostawali i szli na następne podwórko. I te podwórka wieczorem, panie też schodziły siadały sobie koło kapliczki, czy śpiewały czy opowiadały plotki, wie pani, bo to była, to było jakieś zajęcie. No opowiadały sobie wrażenia. – Pani Kowalska pożycz mi pani wałka. – Nie mogę kochaniutka – A dlaczego? – Bo mój stary też jeszcze nie wrócił (śmiech). Także podwórko było miejscem, proszę pani, spotkań i miejscem rozrywki, handlu, zabawy, rozwijającej się sztuki, proszę pani, miejscem spotkań. To było podwórko żywe. Jak był dobry spektakl cyrkowy to proszę pani chodziło się za tymi cyrkowcami na inne podwórko, żeby jeszcze raz zobaczyć. (śmiech) Najbardziej podobali się kuglarze, on miał 4 albo 5 czarnych kul, rzucał do góry i łapał wszystkie i znowuż wyrzucał, łapał. To było życie, wie pani, to się nazywało zresztą „życie podwórkowe”. Którego no nie ma, no już teraz pani, no w ogóle.
