This is additional content area. Learn more
Romuald Dąbrowski: Najpierw był ten ogród… a, tam się pierwszy raz nauczyłem pływać. Z tatą w czasie okupacji ogród był rozwalony, tak nieładnie powiem może, ale to wiadomo o co chodzi. Zwierzęta były gdzieś tam pozabierane być może, i tam gdzie foki, to też się ludzie pływają teraz. Ten kompleks dla fok został w takim samym stylu, w takiej samej okazałości, jak onego czasu były. I tam jest z brzegu taka wysepka, gdzie sobie foki nieraz, kamienna, siadają. I do tego kamienia, do tej wysepki, tata mnie wpuścił do wody, ja „chlap, chlap, chlap”… No i tam się nauczyłem pływać. Miałem to w czasie działań wojennych. Bo jak powiedziałem ojciec w ’44 zginął, no więc to był może ’42, ’43… to miałem parę zaledwie, parenaście wiosen. No i później jak do klubu się zapisałem, to były już, pływałem powiedzmy zawodniczo. Różnego rodzaju zawody, mistrzostwa Warszawy, Spartakiady, obozy pływackie, obozy treningowe, szczególnie w opolskie tam nasz klub wyjeżdżał. No to różnie tam było, nad Wisłę chodziliśmy się kąpać wspólnie, tamtą trasą, gdzie dzisiaj jest trasa Starzyńskiego za most kolejowy, albo tu w okolicy… A plaża, prawdziwa taka plaża! Gdzie tysiące ludzi przychodziło to była nad brzegiem Wisły, naprzeciwko zoo. Przy zoo był swego czasu posterunek milicji wodnej, tak to jeśli dobrze powiem, tę jednostkę wymienię, no i była plaża. Dzisiaj jest tam… ruiny były jakiegoś klubu wioślarskiego, dzisiaj to jest odbudowane i tam jest restauracja – Rusałka bodajże. No to tam plaża była luksus. I było tak, że proszę pana, zawsze przed sezonem, w sezonie przypływał taki statek, pogłębiarka tak zwana i wypychał biały piasek na plażę. Tak było. Plaża powiedzmy nie dzika, nikt jeszcze wtedy nie wiedział, nie było takiego pojęcia ratownik, ale topili się ludzie notabene. Oczywiście był tam jednocześnie przy tym posterunku oczywiście, posterunek to jest tu, gdzie jest lecznica weterynaryjna, przy ogrodzie zoologicznym, tylko bliżej tej trasy już nad Wisłą wybrzeża Helskiego, tak zwanego. To już o tych sprawach tragicznych, o denatach nie będę wspominał, bo to nieważne jest powiedzmy, no i dzisiaj takie nie bardzo w guście, prawda, po co takie rzeczy wspominać.
