Prowadzący: Teraz mam pytanie o.. o kolekcję. O to, czy wtedy się coś kolekcjonowało? W tamtych czasach gdy był pan dzieckiem i trochę później? Nie wiem, na przykład znaczki?

Krystyn Karol Machczyński: Ja tylko znaczki pocztowe. Miałem tego parę klaserów i to było hobby prawie każdego chłopaka. Znaczki pocztowe! Wymienialiśmy się, była zamiana, seria, dobrać, kupić, tego. To było jedno jedyne hobby. Na bazarze Różyckiego kupowało się, albo między kolegami. Wymiana. Temu nie pasowało, to nie pasowało, to ten, to od dziadka, to od babci, to gdzieś skombinował. Znaczki, trzy czwarte chłopaków zajmowało się znaczkami.

Zbigniew Gajowniczek: Też zbierałem znaczki, bo jak było… taki trend był zbierania znaczków. Mogę panu powiedzieć, że ten trend to już był od roku 40 chyba piątego albo szóstego. A wie pan jaka była sytuacja? Otóż mogę panu powiedzieć. Na ulicy dzisiejszej Domaniewskiej, nie…Namysłowskiej. Namysłowska. Wie pan, gdzie to jest ta ulica Namysłowska? Tam było więzienie tak zwane toledo. Więzienie. Za czasów UB to było ciężkie więzienie. Ta Namysłowska skręcało się z ulicy, to była Ratuszowa w prawo, bo to było tak – Ratuszowa dochodziła do Listopada i tutaj zaraz skręcało się w Namysłowską, jechało się do końca i trafiało się na więzienie. I koniec. Tam dalej już była jednostka wojskowa i już tam nie było nic. Ale tu na początku Namysłowskiej stał taki budyneczek, nieduży. W tym budynku był komitet PZPR-u. Ale co ciekawe mnóstwo korespondencji było. I oni na śmietnik wyrzucali te koperty, to wszystko. No ale myśmy się zorientowali, że znaczki są. No to wtedy nożyczki i co bardziej ładne znaczki to myśmy sobie wycinali. Przychodziliśmy z tych znaczków, potem my się wymieniali na inne znaczki i tego. Później ojciec przyjechał, pojechał na zachód na tak zwany szaber, przywiózł znaczków niemieckich. Piękne i tego. I jak tak kolekcja i tak ten mój kolega, Józef Tyszka też zbierał znaczki, zresztą to było tak… wszyscy zbierali znaczki. To był taki trend. A jak tam dalej się potoczyło, no to każdy to już wie. Ale to ten było. Były, były. Pamiętam, to pierwsze zbierania to właśnie to – żeśmy chodzili do tego komitetu i tam żeśmy zbierali znaczki. I to wszystko wycinaliśmy i to były pierwsze kontakty znaczków z nami, no.

Romuald Dąbrowski: O właśnie! W latach okupacyjnych i trochę później kolekcjonowaliśmy znaczki, a nazywaliśmy to marki wtedy. Tak. No i taka była między kolegami wymiana, czy chce sprzedać. No bo trudno jak się miało 9, 10 lat to trudno mówić o pieniądzach, ale w każdym razie… no może tam i parę groszy gdzieś się tam zdobywało u mamusi, no jak to mówią. Zaczynało się od jednego, odklejało się od listów, za pomocą nad parą, nad czajnikiem, nie wiem czy pan zna taką metodę odklejania, czy zaglądania do cudzych listów. No, właśnie. Przeważnie z listów odklejane były, no i ewentualnie… no taka wymiana, jak to w szkole. W szkole, jeszcze gdzieś tam, bo była taka moda, no. Bo jakieś rozrywki były, prawda? Dzisiaj to jest komputer i nikogo nic nie obchodzi, tylko siedzi całymi dniami, proszę pana, i tam zerka na ekran. A onego czasu to właśnie tak na żywo wszystko. Jeden kolega zbierał to i drugi.