This is additional content area. Learn more
Sławomir Popowski: Jakby Pan poszedł na bazar Różyckiego a tam co któraś budka sprzedawała pocztówki dźwiękowe. Wtedy to była niesamowita kasa, wtedy na tym się zarabiało straszne pieniądze. A to było: dziś odsłuchałem, dziś nagrałem, jutro wprowadziłem do sprzedaży. Pocztówka dźwiękowa to była taka- nazwijmy to w ten sposób- płyta w cudzysłowie analogowa , tyle że nagrywana nie na winylu, tylko nagrywana na jakiejś tam folii, ta folia była naklejana na jakąś pocztówkę i cześć. I to się znakomicie sprzedawało. Ja nie mówię o jakości dźwięku bo na to żeśmy nie zwracali większej uwagi, zwłaszcza że nasze najlepsze gramofony to było nie wiem jakieś tam Bambino albo coś takiego i z tego się słuchało. Ja miałem takich pocztówek chyba nie wiem, ze 200. Najróżniejszych. Czasami ludzie nawet nie wiedzieli co dają – co publikują. Nie było żadnych tłumaczeń, tytuły były przekręcane.
A nie, nie, nie. Przepraszam no kto by zwracał uwagę wtedy na prawa autorskie.
