This is additional content area. Learn more
Pan Zbigniew Djaczko: Przewoziłem kilkakrotnie tzw. „bibułę” z Grochowa z ul. Majdańskiej na Pragę na Brukową. Ale to było niezbyt często, nie wiem tam dwa czy trzy razy, bo mama na to się nie chciała zgodzić, miałem wtedy raptem 8 lat.
Prowadząca: A co na to ojciec?
Pan Zbigniew Djaczko: Sam mnie do tego nakłaniał, a mama się nie bardzo chciała zgodzić. I miałem tak zalecane, żebym nigdy się, jakby mnie tam zatrzymali Niemcy, żebym nie przyznawał się, tylko żebym powiedział, że na ul. Wiatracznej wsiadałem do tramwaju, jechałem do babci, jakiś pan do mnie podszedł i powiedział: ”oddasz tę kopertę tam komuś, na Targowej ulicy. Jak wysiądziesz- tak się miałem tłumaczyć- podejdzie do ciebie jakiś pan i jemu oddasz to.” Tak żeby no nie było śladu. A ten pan miał mi się spytać- zna Pani Pragę- miał mi się spytać takie hasło jak gdyby: ”Gdzie jest bazar Różyckiego?” A ja miałem odpowiedzieć: „Niedaleko”. „Niedaleko”- wtedy dawałem tą tzw. „bibułę”. Raz jedyny, jak jechałem, to Niemcy zatrzymali tramwaj na wysokości tak jak teraz jest Teatr Powszechny, u zbiegu ulicy Grochowskiej i Zielenieckiej. Zatrzymali tramwaj, wszystkich wygarnęli, a mnie takiego 8-letniego, no usiłował kopnąć Niemiec, ale ja odskoczyłem i uciekłem. Także nie rewidowali mnie, no najadłem się trochę strachu, ale na szczęście skończyło się dobrze.
