This is additional content area. Learn more
Zbigniew Djaczko: Sam widziałem jak mieli po dwa zegarki na ręku. I ponieważ, ja kiedyś bombardowanie, i tam pocisk blisko mnie, pękł mnie bębenek w lewym uchu. Na lewe ucho nie słyszę. No i kiedyś taki tam Rosjanin, już tam chyba był czterdziesty szósty, czterdziesty siódmy rok. I tam stacjonował też na tej Brukowej trzydzieści… wjechali do środka. I on tam mnie zwabił do szoferki i mówi to czasy hraszy, i mnie do tego lewego ucha. Ja mówię tika tika. A ja pod lewe ucho. Nie tika. Jak to nie tika? Zdenerwował się. „Jak to nie tika?” i dopiero mówie tika. Tiku tiku. Po czym się pytał czy mam siostrę, to najważniejsze bo chcieli mieć jakąś partnerkę do łóżka. No ale, mam siostrę, ale ma dwa lata. Bo siostra z czterdziestego roku. No to miała wtedy może cztery. No tak, ale kobiety się bały tamtędy chodzić wieczorami, bały się. No ale musze powiedzieć, że tutaj z tego mojego najbliższego grona, to mówiło się, że tam były jakieś gwałty tu i tu, ale to. Poza tym grochów tak wtedy troszkę był na uboczu. Tam takie były prowincjonalne.
Prowadząca: Jak długo ludzie żyli w strachu?
ZD: No musze powiedzieć, że tak gdzieś do lat pięćdziesiątych.
