This is additional content area. Learn more
Pan Zbigniew Djaczko: Wyborne były te pyzy z Różyca i flaki. I to tam, naprawdę to było smaczne. No i tam widziałem, zawsze to mnie tez imponowało jak oni grali w te trzy karty. To oszukaństwo było. Nie brałem w tym udziału bo wiedziałem, że oni tam. Praski, jak byłem z Pragi, to wiedziałem, że tam przecież picują oni coś. Ale to wiedziałem. No i sam, sam tam woziłem, jakieś tutaj. Ojciec tam miał jakieś takie elementy, jakieś narzędzia metalowe, tam różnego rodzaju. Bo ojciec był mechanikiem z wykształcenia, po Konarskim. I ja potem tam woziłem na ten bazar Różyckiego, ja sprzedawałem to za grosze. Ale kupowali tam ode mnie. Ta miałem na, czy na cukierki to nie, bo tam, ale czy żeby sobie coś kupić. Dżinsy wtedy były. Pani ma dżinsy? Ja też, te moje dżinsy wiszą, a gdzie, gdzie te dziury na kolanach? Nie ma…
