UWAGA: Ten epizod możesz także znaleźć na naszym kanale na YT

Andrzej Marciniak: Rosjanie, którzy… Rosjanie, Białorusini, czy tam Ukraińcy, którzy w ogóle nie wiedzieli, nie znali realiów świata Pragi, ufali w to, że on pójdzie i wygra, nie? Jak zobaczył, że te kubki „pyk, pyk, pyk”, „Pan wygrał pińcet”, „pyk!” Wypłacił, ten bierze w kieszeń, odchodzi, „heloł!”, improwizacja do bólu! nie? On odchodzi, no to Ruski się patrzy, mówi: „Matko moja jedyna”, cztery pensje ma szanse ugrać! Tu, za jednym obstawieniem! Obstawia i wygrywa, raz, drugi, trzeci, odchodzi oczywiście goły, bo tak jest… taka była zasada tego benkla. Goły w twarz, nie?! I pamiętam, była taka akcja: Ruski – no nieduży taki, miał, ja wiem, z metr sześćdziesiąt w kapeluszu, ale widać, że kozaczek. Widać, że działał w jakiejś armii, jednostce specjalnej. Wycofał się, bo matkę mu ogolili z piniędzy. A on stanął, zdjął marynarkie, znaczy kurtke. Postawił te dwie kraciaste torby i pod kantorem stoi, a oni mówią: „co!?”. Bo on zaczął tę matkę odciągać, zabrał jej te worki i tak dalej. A matka nie, matka brnie dalej w utopię i mówi: „otdayte moye den’gi!”, nie? „Wypierdalaj, tam!”, oczywiście krzyczą, „jakie den’gi, kto cię widział, co ty robiłaś?!”, nie? No to ten Ruski wycofał, jak już ta matka odeszła na bok. Słuchajcie, odeszła gdzieś z boku, a oni do niego! No bo zaczął im tam ubliżać, i tak dalej, nie? Pięciu benkla… pięciu ban… no takich „heloł”, nie? Wszystkich zlał. Ten metr sześćdziesiąt w kapeluszu sprał tak, że po prostu ryje otarli i poszli do domu! A ludzie bili brawo, taka była akcja na baz… na tym, na Stadionie Dziesięciolecia! Teraz Narodowym, nie?

Prowadzący: Każdy im źle życzył, tylko nikt nigdy się nie odważył!

A.M.: Nie no, skąd! To było nierealne! Na Bazarze Różyckiego, na ciuchach dawnych i tak dalej, tam niektórzy na benklu dorobili się majątków!

P: Słyszałeś tę opowieść z drugiej ręki, czy widziałeś?

A.M.: Ja widziałem.

P: Na własne oczy?

A.M.: Tak. Ja widziałem tego kozaka ruskiego…

P: A skąd, myślisz, że ten kozak miał z jakimiś tam służbami, czy jakiś…

A.M.: Bo to było widać. Ja służyłem… ja miałem taki epizod w armii będąc….

P: Ale było widać po czym? Po sposobie…

A.M.: Po sposobie ruszania się, ubiór: kozackie buty, takie wojskowe… no i w ogóle sylwetka komandosa. Dla mnie to był komandos. Ja komandosów paru znam, bo służąc w jednostce… w 9-tym cyrku łączności… U mnie adrenalina zawsze jest… była, jest i będzie na wysokich obrotach, bo ja to lubię. Ja po prostu lubię ryzyko, nie wiem, być może oddam ducha kiedyś tylko dlatego, że tak się dzieje ze mną, nie? Mnie to nie zraża, że ja mam w tej chwili 63 lata, ja się paru rzeczy po prostu nie boję! Im większe ryzyko, tym ja bardziej się angażuję. No i stanąłem tam, byłem gotów mu pomagać! Daję słowo!Tylko oczywiście oni wiedzieli, że ja tam jestem częstym gościem, byliby mnie zabili, gdybym stanął w obronie tego młodego Iwana, nie?