This is additional content area. Learn more
Sławomir Popowski: Ale gdyby Pan sobie popatrzył na historię Polski powojennej z perspektywy samochodów którymi się jeździło w Warszawie. Otóż mogę powiedzieć tak: pamiętam taksówki które były takimi starymi jeszcze międzywojennymi albo tuż powojennymi Citroenami. Nie wiem w jaki sposób ale ci taksówkarze w większości byli prywaciarzami, oni to utrzymywali, oni to naprawiali, oni tym jeździli. Dalej były taksówki „pabiedy” czyli Warszawy. Potem do wielkiego dobrego tonu- do bardzo dobrego tonu należało przejechać się taksówką marki Wołga. I to ta Wołga która miała na masce takiego rozpędzonego jelenia ona dopiero wyglądała, ona pysznie wyglądała! Z rzadka były mercedesy, potem były te nowe Warszawy.
Prowadzący: –A Czajka?
Sławomir Popowski: – O nie, przepraszam bardzo, to było coś absolutnie wyjątkowego. Czajka to już w samym ZSRR to uchodziło za tzw. „czlenowóz”. Jeszcze lepszą pozycję miał Ził i to były że tak powiem samochody specjalne dla kadry. Natomiast były jeszcze stare tuż powojenne fiaty. To było to co jeździło. No i jeszcze pamiętam jak w 58 r. jechałem gdzieś tam na wesele na Kujawy i pamiętam wiózł nas na wesele na Kujawy znajomy ojca który miał na Pradze na Targowej pracownię krawiecką- pan Czesiek- i jechał swoim prywatnym Wartburgiem de luxe. Boże, jaki ja byłem dumny! Ludzie się patrzyli- oto jedzie własnym samochodem, prywatnym samochodem! To było coś niesamowitego, dzisiaj mało kto o tym pamięta.
