Sławomir Popowski: Pamiętam też znakomitą rzecz, mianowicie spiżarnie na klatkach schodowych, gdzie się trzymało robione na zimę konfitury, grzyby itd. I to normalnie- przynajmniej u mnie na Kępnej było coś takiego i wiem że rodzice korzystali z tego typu spiżarni i jakoś się nie bali że ktoś to ukradnie. Wiem że na każdej klatce było ileś tam- ile mieszka było u mnie na Kępnej dwa? Ale coś takiego było pamiętam. To było coś takiego drewnianego, jakby taka stojąca drewniana szafa od podłogi do sufitu. Był taki zwyczaj wtedy że się robiło zapasy na zimę i albo się je trzymało w piwnicy albo się je trzymało właśnie w takich spiżarkach. W tych starych domach jeszcze było coś takiego fajnego, coś co zastępowało lodówkę. Mianowicie ściana jest szczytowa zewnętrzna i pod parapetem jest przestrzeń zasuwana jakimiś tam drewnianymi drzwiczkami; mało tego tam jest jeszcze takie małe okienko, które się zatykało jakąś szmatą, watą czy czymś takim i to też spełniało rolę spiżarki zamiast lodówki. I tam wtedy można było zimą trzymać produkty żeby się nie zepsuły. U mnie pierwsza lodówka się pojawiła, to była lodówka marki Foka i to się pojawiło tak koniec 50-tych. Wcześniej lodówek nie było.