Andrzej Newelski – Na trzecim piętrze mieszkała właścicielka, żona architekta, który wybudował tę, tę kamienicę. Ona miała taką kawalerkę. Ja mieszkałem w części.. w części.. yyy pracowni tego męża. Na szóstym piętrze to była potężna, tam są takie trzy wielkie okna, no i po bokach to to podzielili tam na ileś rodzin właśnie i ja tam mieszkałem. Ymm.. Później był… To są starsi ludzie. Później był człowiek, który… pisał do Witkacego, a on No co Ty mówisz!
Andrzej – Tak. Szurnięty, ale wygląd miał, siwe włosy, b-brode.
Ale ta korespondencja była autentyczna?
Andrzej – Autentyczna. Ale jak ja, jak ja napisze do nie wiem, do Katarzny Figury.. czuły list to na pewno by mi odpisała. No i wtedy bym mógł pokazywać „Zobaczcie, Kaśka Figura mi tutaj napisała list do mnie”. To na tej, na tej zasadzie. Na moim piętrze mieszkał Kwiatkowski… Alkoholik, no alkoholik…
i ten Kwiatkowski właśnie… pod wpływem alkoholu powiedział „Gomułka pierdółka” i go aresztowali! (śmiech) Siedział, rany miał kłopoty.. Jego krewny przyjechał, przyjechał ze Stanów Zjednoczonych na emeryturę. Ta emerytura to była.. gigantyczna! Obaj się zapili i umarli. Ale z tej emerytury.
Byłem mały jak, jak, jak marynarz miał knajpę na Brzeskiej. Jak-jak wsiadał do dorożki to koń się na dyszlu podnosił.
Ale widziałeś to ?

Andrzej – Nie, tego to nie widziałem. Wdaje mi się, że to anegdota, on był potężny, jego to widziałem bo często tam chodziłem. Był potężny, ale tych konia by nie, nie.. To jest anegdota… przenośnia, przenośnia. Po prostu me-metafora artystyczna.
…która ładnie oddaje…
Andrzej – Tak, tak no bo to był, bo to był autentyczny. Pamiętam, że na rogu Jagiellonskiej i Okrzei… był bar… Nie pamiętam nazwy, ale tam korzystałem z piwa. Od czasu do czasu. I tam, przy mnie, stał facet, który się okazał, okazało, bo tam był parapet, że on tam stał, okazuje się, że umarł po prostu [śmiech