Władysław Pożega: Pan Wolfram to był na tyle postrach dzielnicy i… był właścicielem kamienicy takiej, to jedna z… w tej akurat okolicy, nawet trochę bliżej, która była trzypiętrowa, murowana i dwie klatki były. I tam były schrony, w których podczas i okupacji i później jak Armia, tutaj, Czerwona, weszła do Pragi to żeśmy tam wszyscy ludzie się tam chowali. I on tam właścicielem był jednocześnie będąc właścicielem miał te ziemskie tam… jak teraz olbrzymie osiedle jest tam… więc to jest ta sama osoba. I on, no po prostu z nudów, siedział sobie i obserwował jak się młodzi ludzie zachowują, jak tego… Strzelał za równo do nas na terenie tych jego, swoich włości… No bo po co mu tam jakieś gnojki mieli przychodzić i niszczyć, tak? Kraść… No bo to była normalna kradzież, no ale my ze względu że głód panujący, no to jeszcze okupant no to żeśmy go tam łupili! Nie, no tam sporo ludzi chodziło, nie tylko małolaty, a my to żeśmy tak bliżej, no bo to zawsze dzieci, a starzy to jakieś zboże czy coś – Kochana, z tego to… nazbierało się tych kłosów, no to się zmieliło, chleb się z tego robiło. I on, sukinsyn, był na tyle bezczelny, że on w ten sposób nas karał, że jak w tyłek strze… no nie chodziło żeby tam w oczy czy gdzieś, w głowę, tylko w tyłek! Jak taką solą to człowiek, Kochana, dwa dni tyłek, za przeproszeniem, w miednicy i w zimnej wodzie moczył, no bo to przecież ranę zrobiło i sól wyżerała! Także on w ten sposób się mścił. No tam, normalnie że… krystaliczna sól i tego… widzieliśmy – z dubeltówki. Także my żeśmy początkowo nie wiedzieli skąd te dupska nas bolą! A to się okazało, że tam go wykapowali koledzy, że on właśnie zaczaił za takim jakimś dużym kwiat, oleander czy jakiś, i on sobie tam jak do… no… do żywych tarczy, no bo my żeśmy przecież tego to… między innymi ja dwukrotnie taką kurację przechodziłem, także to mi się zapamiętało. No może to jest trochę takie humorystyczne, ale przyjemne to nie było!