This is additional content area. Learn more
Jan Pliszka: Jak chodziłem jeszcze do szkoły tej powszechnej, to żył taki się nazywał Paramonow, to wtedy tam milicja, on gdzieś tam siedział w więzieniu, on uciekł z tego więzienia, nie mogli go złapać, ta milicja, tam mówili, że jednego dnia pisali, że on się ukrywa w stogu siania, gdzieś tam ukrywa się przed tą milicją no i, że żeby tam szczególnie kobiety… Że on podobno kobiety łapie, krew wysysa, a ma na butach jakieś tam, na nogach ma sprężyny i ucieka po dachach na sprężynach. I każdy się bał, każdy się bał , szczególnie dzieci, że on może kogoś złapać i zamordować i to były takie plotki, ale i co się okazało, i on naprawdę był mordercą. On tam zabił ileś tam osób, zadźgał nożem, ale w końcu go złapała ta milicja. I to było takie przez, ja wiem, dwa, trzy lata taki strach, właśnie przed tym Paramonowem był, ale go w końcu, był taki komunikat, że jego złapali gdzieś tam poza Warszawą czy coś, jak tam gdzieś się ukrywał.
