This is additional content area. Learn more
Prowadząca: A czy czytał Pan Wiecha?
Pan Zbigniew Djaczko: Tak, oczywiście. Cafe pod Minogą na przykład Gienia. Jak on nazywał. Bo w Powstaniu Warszawskim brał udział taki murzyn, który… którego jakoś tam nazywał. Asfalt na pewno nie, ale chyba szuwaks, to znaczy od, wie Pani co to jest szuwaks? Pasta do obuwia, czarna. No to, albo szuwaks nazywał. I on to jak tam podczas okupacji, historia autentyczna, przewozili takim karawanem jakąś chyba broń czy coś takiego, to ten szuwaks, coś tam, karawan, udawał wdowę. I miał kapelusz i woalkę. Woalkę na twarzy taką ciemną żeby ta gębę czarna można było ukryć. No bo Niemcy by go, rasiści by go uszkodzili generalnie. Czytam, Wiech poza tym był kiedyś w Ekspresie Wieczornym, to były cotygodniowe felietony. Dopiero potem jak powstały Kulisy to pisał jako Jerzy Kibic czyli, jak się nazywa ten las… Jerzy, Jerzy Urban to muszę powiedzieć, to w moim przekonaniu świetny dziennikarz, to trzeba mu oddać. Kawał drania, sukinsyna, ale… To on tam pisał jako Jerzy Kibic. I niecodzienne zupełnie historie opisywał. Aczkolwiek autentyczne. To nie ma tutaj czasu żeby tu wymieniać. Ja też się rozczytywałem w nim bo to było pełne humoru, napisane dobrym językiem. Wiecha czytałem. Wiecha jakoś do tej pory, sympatycznie go wspominam. Kiedyś nawet, nawet spotkałem Pana Wiecheckiego. Tak spotkałem, że powiedziałem „dzień dobry”, on odpowiedział „dzień dobry” i na tym się skończyło. Na Stalowej. Szedł sobie, taki pan był w okularach.
