This is additional content area. Learn more
Pan Zbigniew Djaczko: Mi się wydaje, że on tą, jakoś no upowszechnił i nadał rangę tej gwarze warszawskiej. Ja miałem świetnego wykładowcę w szkole średniej, profesora Niewiadomskiego, który powiedział, że tam się kiedyś zgadało coś o tym Wiechu. Wtedy tam wszyscy czytali tego Wiecha. I myśmy się pytali czy to, czy to trudno byłoby naśladować jego. A on mówi: byłoby niezbyt trudno, ale mówi, kto mu zechce odebrać chleb. Przecież nikt mu tego chleba nie będzie odbierał, bo to jest jego. Ja nawet musze powiedzieć, też usiłowałem kiedyś napisać takie wypracowanie o wigilii Bożego Narodzenia i tych uroczystościach, językiem Wiecha, ale to było dawno, kiedy ten język był jeszcze we mnie żywy. I pamiętam, że sprawdzająca pani, bo to już było w szkole średniej, nie, to chyba było pod koniec podstawowej, w siódmej klasie jak byłem. To na pewno nieudolnie. I ona zaczęła mi te wszystkie błędy językowe tam na… na czerwono, na czerwono, na czerwono. Ale w pewnym momencie stanęła, domyśliła się, że to wiesz, i już do końca nie. Zbyszek, już nie podrabiaj Wiecha.
