Ryszard Szufladowicz: Synonimem bohaterstwa Warszawy, tej heroicznej walki był taki obrazek. Zaraz chyba po wyzwoleniu 17 czy 18 żeśmy poszli z kolegą na warszawską stronę wśród tych morza gruzów. I za kościołem św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w kierunku Świętokrzyskiej, tam był kiedyś instytut architektury, ja nie wiem czy on w tej chwili, ale budynek istnieje. To był budynek przedwojenny o konstrukcji żelbetonowej, stropy były. Trafiony, bo kilkoma bombami i była taka sytuacja. Na wysokości pierwszego piętra dwie ogromne szyny stalowe, dwutełówki, wie pani co to są dwutełówki? Litera T, T na dole i w środku. Dwie szyny stropowe tak były skrzyżowane, przewieszone, one takie długie, po 10 metrów i na tej krzyżówce przyciśnięty wisiał powstaniec. W hełmie, no właściwie to były jego no stałe, w hełmie z opaską biało-czerwoną tak przez pierś był przygnieciony z karabinem w ręku. Do dziś dnia pamiętam taki synonim bohaterstwa tych ludzi. Wisiał tak na wysokości pierwszego piętra. Takie rzeczy młodemu chłopcu to zapadają, to jest ta wrażliwość wtedy tego szczenięcego wieku.