This is additional content area. Learn more
Dariusz Tryczyński: Ponieważ wracając ze szkoły ojciec pozwalał, rodzice pozwalali mi, że mogę korzystać z taksówek, w okresie, kiedy powiedzmy źle się czuję, czy, czy, bo ciągle…
Maria Tryczyńska: Deszcz pada, śnieg pada!
D.T.: Bo ja ciągle, dziękuję…. Bo ja, że tak powiem, no byłem właśnie pod taką ścisłą, tym takim kloszem, więc zawsze rodzice mówili: „pamiętaj Dareczku, ty się nie baw tam z tamtymi chłopakami z podwórka czy skądś, bo oni używają niebrzydkich słów, jeszcze się nauczysz jakichś takich rzeczy, także pamiętaj, że tutaj masz swoich kolegów ze szkoły, tych możesz prosić i baw się, ale tylko właśnie w takim gronie, które, które my akceptujemy i tego. No więc a propo tych taksówek, też nie było to przecież tak, że dzieci ze szkoły powszechnej korzystały z taksówek, ale ja miałem te kilka złotych zawsze odłożone na taksówkę, naczy miałem przy sobie, rodzice mi dali. Ja sobie wybierałem samochód, który mnie najbardziej podobał się, nie w sensie wyglądu, bo to też było ważne, ale chodziło mi o to, żeby był dobrze resorowany, ponieważ ulice Warszawy były głównie zbrukowane, czyli kamienne i nierówne nawierzchnie, więc wszystkie te samochody i pojazdy, które były, bardzo trzęsły. Więc wybierałem takie, które mają dobre resorowanie. A poznawałem to po tym, że kolejną, naczy nie tego samego dnia, tylko kolejną przez tam rok, dwa, wybierałem różne rodzaje, rozmaite typy samochodów, i podobały mi się Biki, Ople, Opel Olimpia, były Biki, Chevrolety. I tym podobne samochody. I wtedy…
M.T.: A ja pojęcia o tym nie miałam i do dzisiaj.
D.T.: I wtedy wszystko, wszystko się odbywało się pod tym kątem, tych resorów włosnych.
Prowadzący: A to wymienił pan te, które miały najlepsze resory, a z Pana doświadczeń, najgorsze jakie były, jakie marki auta, najgorzej resorowane?
D.T.: Nie pamiętam, ale chyba wtedy jeszcze DKW były też i były były…. bo Opel był, wiem, że Opel Olimpia był, ale jeszcze Adler, tylko nie wiem czy Opel Adler czy jakiś tam inny Adler, te francuskie samochody raczej były sztywne takie bardziej. . Te francuskie samochody raczej były sztywne takie bardziej. Powracam jeszcze do tych lat dzieciństwa…
P: Tak.
D.T.: …bo w przeciwieństwie do mojej żony, która prowadziła bardzo aktywne życie od urodzenia, ja prowadziłem życie właśnie jakieś takie trochę nie z tej ziemi, jak to się mówi, czyli nawet różne w stosunku do moich rówieśników. Bo miałem takiego przyjaciela, z którym bardzo blisko właśnie w szkole jakoś się zżyliśmy, często się odwiedzaliśmy wzajemnie, wzajemnie jakieś takie czy inne urządzaliśmy historie, jakieś zabawy w wojsko – on był naczelnym dowódcą, prawda, ja byłem adiutantem jego na przykład. Mieliśmy swoje zadania, właśnie kogoś śledzić na ulicy. To czasami zabawnie się działo, bo ludzie trochę niepokoili właściwie o co chodzi, co jest, znów się pętają te, te dzieciaki takie i chodzą, ten ogon tak za kimś, prawda. No i moim takim miejscem zabaw… Zabaw, bo ja miałem rowerek trzykołowy, bo to te lata jeszcze, kiedy nie jeździłem na innym rowerze. Zresztą na takim prawdziwym to dopiero zaczęłem…
M.T.: Ja cię nauczyłam jeździć!
D.T.: …jeździć prawie w okresie maturalnym…
M.T.: W podróż poślubną na rowerze żeśmy pojechali!
D.T.: … a nawet na studiach. Tak. I miałem rowerek trzykołowy wtedy, jak byłem mały, i drezynę, która, jak to drezyna, miała ten moment napędowy, chyba tylne koła, przednie koła były ruchome, tak że nogami i kierowało się. Ta oś przednia z kołami skręcała w zależności od nacisku na tą poprzeczną ośkę. A tutaj takie ruchy do siebie-od siebie dawały napęd.
