This is additional content area. Learn more
Sławomir Popowski: Miałem rzadką okazję – być może jestem jednym z nielicznych z mojego pokolenia- mianowicie miałem okazję spróbować minogi. I rzeczywiście na Pradze wtedy można było kupić minogi i rzeczywiście próbowałem. Już nie będę opowiadał scenerii, bo to akurat ktoś przyniósł do mojego ojca, coś tam sobie strzelili kielicha i do tego była zagrycha to były minogi. I wtedy pierwszy i jedyny raz spróbowałem. A i pamiętam jeszcze jedną rzecz – kiedy byłem pierwszy raz w „Oazie”. Jeszcze jako dziecko z ojcem poszliśmy na obiad. I to była ta „Oaza” w jakimś tam baraczku w okolicy Marcinkowskiego. Po raz pierwszy w życiu jadłem frytki. Po raz pierwszy w życiu spróbowałem też wtedy flaki; i ten smak zapamiętałem do dzisiaj. Tak poza tym taka typowa zagrycha to była meduza albo jakiś tam śledzik. Ale najczęściej powiedzmy nóżki czyli meduza- lorneta, czyli 2 sety i meduza. To zapamiętałem z tych smaków. Czy jakieś specjalne praskie? Trudno byłoby powiedzieć. Był piękny widok na Pradze- przed świętami Bożego Narodzenia w co którymś tam oknie wyłożone jeszcze nie wypatroszone, nie sprawione, nie obdarte ze skóry zające. To pamiętam. Ale tak ze smaków jakichś szczególnych praskich nie. Poza oczywiście tym co serwowano na bazarze czyli oprócz flaków pyzy- o. To było tak.
