This is additional content area. Learn more
Magdalena Michalska: Mnie utkwiły warszawskie przekupki właśnie na Pradze, na Saskiej Kępie. I one były nadzwyczajne. Kiedyś z kolegami, koleżankami mówiłam: wiesz, one są nadzwyczajne, wszystko można z nimi załatwić. A co możesz załatwić? Na przykład jak nie mam pieniędzy i powiem: czy mi pani może to dać? Ja pani później zapłacę. To mi to da. Nieprawda! Możemy się założyć – powiedziałam. No to się założymy. No to idziemy na Francuską, gdzie są przekupki i sprzedają kwiaty. Idziemy całą gromadą: trzech chłopaków, nas trzy dziewczyny. Podchodzę do przekupki, która siedzi z bukietem kwiatów, mówię: jakie piękne te kwiaty, tak bym chciała je kupić, wszystkie bym kupiła, ale nie mam pieniędzy. Ona mówi: bierz, dziewczyno. Proszę pani, ja pani później zapłacę, za parę dni. Dobrze, weź wszystkie. I w ten sposób wygrałam zakład i moi koledzy musieli zapłacić za ten bukiet kwiatów, który wzięłam bez pieniędzy. No, niech żyją warszawskie przekupki!
