This is additional content area. Learn more
A proszę mi powiedzieć, gdzie pani robiła zakupy odzieżowe? Jak pani sobie radziła w tych trudnych czasach z modą?
Teresa Nowik: To… no wie pani, no to do krawca trzeba było iść, pamiętam. Płaszcze pamiętam miałam, no to miałam jeszcze przywiezionych trochę, pracowałam, to… no miałam stanowisko w domu mody. Przecież ludzie przychodzili, wysyłali paczki za granicę, no to jakoś tak człowiek nawiązywał kontakty, nie? Wiedziałam, kiedy co przyjdzie, towar.
A pani pracowała w domu mody wcześniej?
TN: Nie, znaczy z domu mody, ale na cle i także wie pani, no to wysyłali te paczki, no to nieraz jakoś tak się człowiek często, no to się jakoś człowiek… pomagał, z kierownikiem sklepu człowiek jakoś kontakt nawiązywał. Pamiętam, no to tutaj to się szyło przecież, trzeba uszyć, bo nic nie można było kupić. A buty… panie… najgorzej było buty dla dziecka. Co pół roku trzeba było kupić nowe buty. Na bazarach, no to było drogo, z NRD jeździli, kto tam, były na kontraktach pracowali, to tutaj przywozili i sprzedawali, ale to było bardzo drogo. No niczego nie było ani tornistra nie było, ani kredek, ani książek, ani słowników. A myśmy wszystko mieli!
To jak państwu się udawało?
TN: No nie wiem, bo Bóg mnie nie opuścił! Bo nikogo nie miałam, rodziny ani niczego i jakoś się wszystko udawało, naprawdę. Wszystko żeśmy mieli.
